Tym razem na czterech kółkach po lodzie i na płozach i gąsienicach po śniegu!
W piątkowe popołudnie na zaproszenie naszych przyjaciół z Mercedes-Benz Warszawa Bogusia Kowalskiego i Krzyśka Tańskiego wylecieliśmy w składzie Marcin B i
Z lotniska w Arvidsjaur (nie odważył bym się wymówiś tej nazwy) jeszcze tylko 100 km i jesteśmy w Sorsele, celu naszej wyprawy. Tu już tylko sympatyczne Szwedki, renifery, mocne bryki z gwiazdami na froncie i dalej już tylko lód i śnieg. Potem się okazało, że trafiliśmy idealnie z pogodą. Nie wiem jak mają Ci za nami, wiem, że ci przed nami mieli zimno – od minus 20 do minus 38!!! A my eleganckie minus 3-5, przeważnie do tego słoneczko. Dobrze też, że nie pojechaliśmy w grudniu, bo oprócz mrozu, jest jeszcze ciemność, długa ciemność – podobno jasno robi się na 2,3 godziny!
A potem to już tylko drift! I to drift na wiele sposobów i różnymi środkami komunikacji.
Zaczęło się od Actrosów – 500KM, tylne opony z kolcami, kabina spięta na sztywno z podwoziem, zamiast naczepy za siodłem parę tonowych płyt! Na krótkie pytanie „kto ma prawo jazdy?” nasze dłonie z
A potem to już tylko kółeczka, poślizgi i zabawa na 102!
cdn...
macie jakieś filmiki z udziałem actrosów? pozdr :)
OdpowiedzUsuń